Lekarstwo na nudną codzienność w wydaniu Pauliny Karpowicz

Tekst w wersji rozszerzonej ukazał się w Zamojskim Kwartalnik Kulturalny Nr 4 (113) 2012 pt. Antidotum albo drugi stopień do normalności. Malarstwo Pauliny Karpowicz

 

Podczas rozmowy z Pauliną Karpowicz w Sanoku, grudzień 2012, z arch. J. Gorzkowicz

Paulino, jesteś absolwentką zamojskiego plastyka. Ale pochodzisz ze Szczebrzeszyna?

Tak, urodziłam się w Szczebrzeszynie, a liceum plastyczne skończyłam w Zamościu, potem była krakowska akademia i malarstwo. Teraz wracam do Szczebrzeszyna kilka razy w roku. Mieszka tam mój dziadek, wujek, mój ojciec ma tam dom, odwiedzam w Szczebrzeszynie też moją dobrą koleżankę. To bardzo malownicze miasteczko, szczególnie jesienią jest tam pięknie.

Pamiętasz może jakąś osobę z tamtych (szkolnych) czasów, która wpłynęła na twoją późniejszą drogę artystyczną?

Pamiętam wiele osób, ciężko byłoby mi wymienić je wszystkie, tak, żeby nikogo nie pominąć…

Obecnie mieszkasz w Krakowie, prawda? Skończyłaś tamtejszą Akademię Sztuk Pięknych.

Po skończeniu studiów postanowiłam zostać w Krakowie. Lubię tu mieszkać, tu mam większość przyjaciół i część rodziny.

Współczesna sztuka coraz częściej wykorzystuje nowe technologie jako formę swoje medium. Dzisiejszy odbiorca może odnieść wrażenie, że w zasadzie zdominowana jest ona przez różnego rodzaju instalacje, performance, filmy video czy tak zwane akcje artystyczne. Ty pozostałaś wierna malarstwu. Z czego wynika ten wybór?

Malarstwo zawsze wydawało mi się “naturalne” (chociaż nie najprostsze). Zresztą, zapytaj kogo chcesz, z czym mu się kojarzy słowo “sztuka”. Dziewięćdziesiąt procent odpowie, że właśnie z malarstwem. No chyba, że trafisz na kogoś, kto jest aktorem, muzykiem, pisarzem, albo pracuje właśnie z “nowymi mediami”. Czy współczesna sztuka jest przez nie zdominowana? Nie widzę tego.

Artystka na wernisażu, Zamość 2013, foto. z arch. ZDK

Powiem ci, że ja czasami odnoszę zupełnie inne wrażenie. Tak patrząc na przykład na to, co możemy oglądać w telewizji. Człowiek, który ma ze sztuką dość okazjonalną styczność, to sobie jednak myśli, że artysta to taki ktoś, kto ze wszystkiego zrobi sztukę, nawet z kawałka kurzu w rogu pokoju i tylko dlatego, że nazywa się artystą.

Wiesz co, nie mam telewizora. Naprawdę mówi się tam o sztuce? Chyba raczej o jakiś skandalach w światku artystycznym, albo o retrospektywach uznanych twórców…Ty mówisz z perspektywy osoby, która sztuką się jednak interesuje. Wydaje mi się, że “okazjonalny człowiek” ma w domu przynajmniej jeden obraz. Najczęściej o tematyce religijnej, albo pejzaż. Czasem w sypialni, jak ktoś jest odważniejszy, ma jakiś akt kobiecy. Mówię tu o starszym pokoleniu. Podobno były nawet takie badania, nie jestem pewna, czy na poważnie, kilku artystów zrobiło ankietę o tym JAKI powinien być obraz. Badania wykazały, że najlepiej by było, gdyby to był pejzaż, z wijącą się drogą, trochę wody, niebo itd… Ja jestem jednak nieco ograniczona poznawczo. Obracam się w kręgu ludzi, którzy zajmują się sztuką, albo ją kolekcjonują…

Gdy się ogląda twoje obrazy, czuje się duży potencjał emocjonalny. Stosujesz dość ciemną gamę kolorystyczną. Dzięki niej budujesz klimat intymności. Czy to zamierzone, czy wypływa raczej z Twojej wewnętrznej intuicji i twórczej wrażliwości ?

Czy moje obrazy są ciemne? Widziałam wiele ciemniejszych rzeczy…Technicznie rzecz biorąc- ja naprawdę używam dużo bieli, nie jest to więc zamierzone. Tym bardziej że, aby zbudować klimat intymności świadomie używam dość ciasnych kadrów. Prawdopodobnie każdy malarz ma jakąś tam swoją gamę kolorystyczną. Ma też kolory, których za nic by nie użył, fajnie jest z tym walczyć i przełamywać przyzwyczajenia. Ostatnio malowałam obraz, który jest dosłownie “zalany światłem”, zostawiłam w nim po prostu dużo białego, niezamalowanego farbą płótna. Trochę się na niego nie godzę, ale postanowiłam “jakoś to znieść”.

karpowicz wystawa 2013 022

Zdjęcie z wystawy ” Antidotum”, Zamość 2013

Malarstwo, jakie uprawiasz, owiane jest nutką tajemniczości. Wydaje mi się, że to wynika z pewnego rodzaj metafory, jaką stosujesz. Tak sobie myślę, że chyba lubisz symbolizm?

Lubię, nawet bardzo. Pociąga mnie też “literatura” w obrazie.Na studiach byłam zafascynowana malarstwem barokowym, potem moje zainteresowania naturalnie podryfowały w stronę manieryzmu. Lubię patos, chociaż zawsze traktuję go z przymrużeniem oka. Ze znajomymi malarzami często rozmawiamy o tym, JAKI powinien być obraz, treść czy forma? Forma czy treść? Treść i forma! –  to niekończące się rozmowy, najczęściej bez stałych wniosków końcowych. Zauważyłam, że im więcej mamy lat, tym częściej mówimy PIĘKNO.

Co masz na myśli, mówiąc „literatura” w obrazie?

Literatura, czyli “opowieść”. I miłe jest to, że najczęściej widz ma swoją, całkiem inną niż artysta…

A jaka jest twoja definicja piękna? Bo wiesz, to ostatnio bardzo trudne pytanie. Ile ludzi, tyle odpowiedz. Powiedz: czym dla ciebie jest piękno?

Mogłabym powiedzieć…i powiem…Indywidualną harmonią. 🙂

Wiesz, jak patrzę na niektóre twoje prace, zwłaszcza te wcześniejsze, przypomina się Frida Kahlo i jej surrealistyczne podejście do podejmowanych tematów. Ponoć ta meksykańska malarka zwykła mówić, że nigdy nie maluje fikcji, a jedynie swoje własne życie. Czy masz podobne podejście?

Tak, słyszałam kilka razy o tym, że można się tu dopatrzeć jakiś skojarzeń. Może to dlatego, że jestem kobietą, że popełniłam kiedyś kilka obrazów “prosto z trzewi”, jednak u mnie najczęściej nie było to na poważnie. Nie odwoływałam się też nigdy bezpośrednio do Fridy.Wręcz przeciwnie, ona malowała “swoje własne życie”, ja raczej maluję mój “brak”, lub prościej – coś, co się nie zdarzyło, lub nigdy może się u mnie nie zdarzyć, czyli – fikcja?

Sięgasz często do dość “oldschoolowych” metod obrazowania, jeśli można je tak nazwać. Chodzi mi o to, że przedstawiane postaci są jakby zatopione w rzeczywistości wyciętej z zaginionego świata, który już przeminął. Skąd wziął się pomysł na właśnie taki zamysł?

Mówisz o cyklu Prace domowe i Zabawy dziewczęce ?

No tak, w obrazach z tej serii jest to najbardziej widoczne.

To była taka konwencja, którą sobie nie bez przyjemności narzuciłam. Chciałam odjąć moim obrazom odrobinę grozy. Poza tym jestem dosyć sentymentalna, myślałam o moich Babciach. Jedna była krawcową, a druga niezwykle elegancką kobietą, prawie wszystko miała z Paryża. Obie pracowały w domu, na pewno było im ciężko, ale kiedy byłam dzieckiem to wszystko wydawało mi się takie CU -DO -WNE!

Czy to znaczy, że jednak lubisz panien rodzaj konwenansów? Czy jesteś za tym, żeby obok formy pojawiała się także treść?

To nie jest tak, że “lubię”. Pewnie każdy z nas ma jakieś konwenanse wdrukowane we własną podświadomość. Kiedy zaczynam obraz, zawsze na początku jest treść. Potem myślę o formie. Pewnie, gdybym pracowała odwrotnie moje obrazy byłyby…abstrakcyjne…

To świat bardzo podzielony na to, co żeńskie i męskie. Kobiety mają odpowiednio upięte włosy, tak na retro, i wpisują się w przydzielone im społecznie role – jedna z nich ma na sobie fartuszek, inne szyją – typowo kobiece zajęcia. Mężczyzn ukazujesz przeważnie w roli żołnierzy.

Kobiety w fartuszkach miały być malarskim, ładnym wizualnie żartem. Trochę myślałam też o moich Koleżankach, które robią kariery i nie mają czasu, albo nie chcą/nie muszą brać udziału w życiu domowym. Stąd obraz z “ufartuszkowaną” dziewczyną, której płonie ręka. Bo ona sobie po prostu kompletnie w domu nie radzi.Na obrazie “Gwiazdka” jest moja koleżanka, która ma bardzo odpowiedzialną pracę, fartuszek założyła tylko dlatego, że prawdopodobnie nikt by jej nigdy w nim nie zobaczył, poza tym, wygląda w nim niezwykle uroczo. Szyjące miały być “domowymi boginiami”, ale w trakcie pracy nad nimi, zaskakująco wdarła się do tych prac jakaś wojenna groza. Poprowadziło mnie potem trochę dalej w myśleniu o tych obrazach. Więc czy te kobiety wpisują się tutaj w przypisane im społecznie role? Nie sądzę, choć może to na pierwszy rzut oka tak wyglądać. W tych obrazach nie ma miejsca dla mężczyzn. To świat kobiet i małych dziewczynek.

karpowicz wystawa 2013 020

Karpowicz “Antidotum”, Zamość 2013

Ale równocześnie przełamujesz te dychotomiczne rozgraniczenia. Są przecież w Twojej kolekcji prace, w których kobiety przywdziewają mundury oficerskie i stają do obsługi skomplikowanych maszyn?

To akurat obrazy z cyklu Obrazki dla Chłopców. No bo co lubią chłopcy? Chłopcy lubią Dziewczyny, chłopcy lubią Maszyny i Wojnę. Inspiracją były dla mnie wojenne zdjęcia, które przysyła mi mój przyjaciel. Sama uważam, że kobiety w mundurach wyglądają świetnie. Poza tym oddajmy prawdę Historii, nie wymyśliłam tego – tak było.

No tak. Chłopcy lubia tez samochody, ale u Ciebie tego nie znajdziemy?

Samochody mnie nie pociągają wizualnie [uśmiech].

Tematyka, którą poruszasz wydaje się trochę genderowa. Próbujesz przełamywać utrwalone w kulturze wizerunki kobiet i mężczyzn ?

Bałam się tego pytania. Nie próbuję niczego przełamywać, a przynajmniej nie jest to moim zamierzonych celem.Ten cały gender mnie trochę onieśmiela, na razie interesują mnie ludzie, a czy maluję kobiety, czy mężczyzn, martwe natury, czy pejzaże wynika tylko z inspiracji, która w tym momencie się pojawia. Nie ma dla mnie znaczenia płeć modela, chociaż uważam, że kobiety są ciekawsze do malowania. Nie jest też tak, że całkowicie się temu poddaję. Są rzeczy bardziej i mniej pociągające. Kiedyś interesowało mnie cierpienie, teraz – po prostu piękno. A kobiety są ładne. Oczywiście nie mam wpływu na widza i na to, jak moje obrazy będą odebrane. Każdy może je sobie dowolnie interpretować.

Jesteś feministką?

Hahahhahahah! Pewnie w liceum odpowiedziałabym ci, że tak. Pewnie każdy, kto mnie zna odpowiedziałby, że tak. Nie myślę o tym. No dobrze – jestem raczej…humanistką.

Humanistką, czyli?

Czyli “afirmuję Człowieka”…

Bardzo lubię twój obraz Eksperyment. Kobieta, którą przedstawiasz, ma w sobie jakąś niesamowitość. To chyba wyraz jej twarzy. Jest w nim taki niepokojący stoicyzm i równocześnie niepohamowana żądza poznania. Jej uśmiech jest, powiedziałbym nawet odrobinę diaboliczny. To bardzo sensualny obraz. Co było jego inspiracją?

Inspiracją znowu było zdjęcie z czasów II wojny światowej. To bardzo intymna, wręcz seksualna scena, pomimo tego, że kobieta jest ubrana, a drugiej postaci nie widać. Jest tylko dziwna maszyna. Zafascynowała mnie uroda tej kobiety, to, że jest wojna, a ona ma makijaż i ułożone włosy. Podoba mi się to i też bardzo lubię ten obraz.

karpowicz wystawa 2013 018

Karpowicz “Antidotum”, Zamość 2013

 Tak, ja też bardzo cieleśnie odebrałam ten obraz. On ma takie podwójne dno. Niby zwykłe przedstawienie figuratywne, a tu taka narracja!!!. Też mnie zastanawia ten perfekcjonizm w jej wyglądzie, taki rodzaj dystyngowania. Jak myślisz skąd u nas kobiet to dążenie? Na twoim obrazie, jak mówisz, wojna, a ona taka idealna, zupełnie jakby chciała unicestwić tamten czas, choć na chwilę.

 Czytam dużo o wojnie, w którejś z książek znalazłam relację jednej z bohaterek, która opowiadała o nalocie bombowym, zbiegła do schronu i razem z nią była tam kobieta, która cały czas poprawiała makijaż. Ta pani była oburzona, “jak to, za chwilę być może umrzemy, a ona się maluje!”. A ja sobie myślę, że ludzie różnie radzą sobie ze stresem. Pytasz mnie, skąd u kobiet takie dążenie? Sama jesteś kobietą. Nigdy nie widziałam Cię bez makijażu – powiedz mi, dlaczego? [uśmiech]

No tak, bardzo podchwytliwa odpowiedź – pytanie [uśmiech]. Pewnie dlatego, że jak większość współczesnych kobiet, niemal codziennnie wyruszam na rodzaj “wojny”, muszę więc przyjmować barwy plemienne. Ale wrócmy do twoich obrazów. Na niektórych pracach pojawia się często postać małej dziewczynki. Jesteś mamą sześcioletniej Franki – cud dziewczyna. Czy to ona ci pozowała do tych obrazów?

Tak, mam w domu cierpliwą modelkę. Zastanawia mnie to, że kiedy proszę ją o pozowanie, ona mówi: “Oj maaaaamo, dobrze, zrobię już tą SMUTNĄ MINĘ”. Uważa, że moje obrazy są smutne.

 Czy twoje życie zmieniło się po urodzeniu dziecka?

No jasne!A czy o to samo pytasz artystów płci męskiej, którzy też mają dzieci? (uśmiech)

Uważasz, że moje pytanie było dyskryminujące? Rzeczywiście nie przyszło mi do głowy pytać o podobne sprawy artystów płci męskiej. Ale może dlatego, że tematyka łączenia ról artysty i rodzica niezwykle rzadko pojawia się w ich twórczości? Co wcale nie znaczy, że zupełnie nie istnieje (uśmiech) Może to jednak oznacza, że my kobiety bardziej emocjonalnie podchodzimy do tych tematów?

Ale jaka “ta tematyka”? Widziałam, że wielu malarzy maluje podobne rzeczy. To prawda, że kobiety są bardzo emocjonalne, ale znam też wielu emocjonalnych mężczyzn, szczególnie artystów [uśmiech]

Wśród twoich prac możemy odnaleźć także krajobrazy. Co cię w nich pociąga (interesuje) najbardziej?

Krajobrazy nie wymagają ode mnie aż takiego zaangażowania emocjonalnego, jak obrazy, na których dzieje się jakaś”sytuacja”. Pociągają mnie w nich zagadnienia czysto malarskie i gdzieś tam, pod koniec pracy czasem pojawia się jakaś ukryta opowieść. Ups…Chyba nie mogę się od tego uwolnić…

karpowicz wystawa 2013 019

Karpowicz “Antidotum”, Zamość 2013

 

Opowiedz o jednej z takich historii. To bardzo ciekawe.

To nie jest “do opowiedzenia”. Przy pracy myśli się o wielu rzeczach, nie pamiętam już tego…

Nad czym aktualnie pracujesz?

Znowu obrazy o kobietach, tym razem groźny, tajemniczy, pełen ukrytego cierpienia, choć powierzchownie piękny cykl pod tytułem Po co oświetlać coś, co jest czarne, po co dbać o coś, co jest martwe. Brzmi strasznie i takie właśnie ma być. Poza tym pojawia się w tych nowych obrazach pewien dystans i chłód, których do tej pory było mało i sama jestem ciekawa, co z tego dalej wyniknie. Mam dużo pomysłów i maluję teraz więcej, niż kiedykolwiek.Oczywiście tym razem to ostatnie takie obrazy, obiecuję sobie i wszystkim, że następne już będą pejzaże!

 Powiedz, bo słowo “cierpienie” w naszej rozmowie powraca, co cię tak inspiruje w tym cierpieniu? Co jest tym zapalnikiem, który każe ci akurat ten aspekt naszego życia wydobywać?

Właśnie już nic mnie w tym nie inspiruje. Mówiłam wcześniej o “braku”, może jest tak, że jak czegoś nie masz, to musisz to sobie stwarzać?

Żyjemy w świecie, w którym stara sie jednak unikać tego tematu. Teraz wszystko jest piękne i koniecznie musi być młode. Kult młodości i brak śmierci – to główne zagadnienia współczesności. Widać to szczególnie w mediach.

I znowu tego nie widzę. Korzystam z internetu, jak mówiłam, nie mam telewizora, tam widzę wielką fascynację śmiercią. Kult młodości, wydaje mi się, jest traktowany tam z przymrużeniem oka.

Masz już na swoim koncie sporo wystaw. Twoje prace są w zbiorach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, w częstochowskiej Zachęcie oraz w zbiorach prywatnych. W Zamościu prezentujesz prace pochodzące z różnych okresów. Grupujesz je w bardzo wymowne cykle?

Łatwiej mi się pracuje cyklami. Zawsze jest jakiś jeden temat, który mnie pochłania, i wokół niego przez pewien czas krążę. Nie znaczy to oczywiście, że obrazy mają podobny format, kolorystykę, nawet nie koniecznie są ze sobą spójne. Najczęściej jest to jakieś zagadnienie malarskie, które chcę sama dla siebie “przepracować”, często inspiruje mnie pojedyncze słowo, które usłyszę, czasem oczywiście literatura, albo po prostu zdjęcie. W Zamościu pokazuję ostatnie prace z trzech cykli, Zabawy dziewczęce i Prace domowe oraz Obrazki dla Chłopców i kilka całkiem świeżych obrazów z nowego, strasznego cyklu.

Z cyklu: “Zabawy dziewczęce”. W pracowni artystki w Krakowie, 2012, fot. ze zbiorów prywatnych

Mówisz – “straszne”, a ja myślę, pewnie jak większość, o horrorach. Ile horroru w twoich najnowszych pracach?

Mówię “straszne” w cudzysłowiu, “strasznie patetyczny” jest tytuł tego nowego cyklu, jest to zamierzone, ile jest tam horroru? Dał mnie tam go nie ma, ale dla widza?… Jeszcze nie wiem. [uśmiech]

Często bywasz w Zamościu z rodziną? Czy Kraków ma w sobie coś z tego miasta?

W Zamościu jestem kilka razy w roku i zawsze obowiązkowo w czasie wakacji. Co łączy Kraków i Zamość? I tu, i tu czuję się dobrze.

Dziękuję Paulino za bardzo inspirująca rozmowę.

 


 

 

One thought on “Lekarstwo na nudną codzienność w wydaniu Pauliny Karpowicz

  1. Pingback: "Antidotum" Puliny Karpowicz | Justyna Gorzkowicz

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.