Kim był Stanisław Vincenz?

 W ciszy Wierchowiny

Stanisław Vincenz na wycieczce w górach

Stanisław Vincenz urodził się w 1888 roku w Słobodzie Rungurskiej na Pokuciu we wschodniej Galicji w zamożnej rodzinie. Od strony ojca – pioniera przemysłu naftowego – pochodził z Włoch. Od strony matki – dziedziczki dworu w Krzyworówni – ze starej szlachty Karpat Wschodnich[3]. Pierwsze nauki pobierał w domu, skąd wyniósł zamiłowanie do książek i folkloru huculskiego. W pobliskiej Kołomyi uczęszczał do gimnazjum. Następnie do szkoły w Stryju, bo – jak sam wyznawał – nauczyciele i dyrekcja nie wytrzymywali długo jego pobytu. W nowej szkole jednak nie poradzono sobie z „bujnym temperamentem” Stasia, odsyłając go ponownie do Kołomyi.

Dorastanie

Hucułowie r. ok. 1926

 Kiedyś wjechał w Karpaty Wschodnie, tylko tu i ówdzie był znikomy ślad Polski czy Węgier . Były tylko na to, by oddzielić kraje przyrodzoną, bożą granicą[1]

Z każdym rokiem w młodym Vincenzie rosła potrzeba poszerzania horyzontów. Niestrudzenie odwiedzał więc kołomyjskie biblioteki: Kraszewskiego oraz „Wielką Bibliotekę” Jankla Orensteina, która słynęła z bogatego księgozbioru, zwłaszcza filozoficznego. Mimo, że przyszły autor Wysokiej Połoniny nie był łatwym uczniem, profesorowie cenili go za otwarty, bystry umysł oraz ciekawość świata.

Huculskie święto

Lata nauki gimnazjalnej zrodziły w pisarzu trwałą fascynację kulturą antyczną, przede wszystkim Sokratesem, Platonem i Homerem. Także zawiązane w tym czasie przyjaźnie, między innymi z Wilamem Horzycą i Stefanem Vrtel-Wierczyńskim, (wspominane przez Vincenza z nostalgią w wielu esejach) przetrwały długie lata. Kolejny etap nauki odbył pisarz we Lwowie, lecz i tam nie zagrzał długo miejsca.

Święto Huculszczyzny

Niebwem przeniósł się do Wiednia, gdzie studiował slawistykę, sanskryt i filozofię. Interesował się także psychiatrią. Miał okazję uczestniczyć nawet w wykładach samego Sigmunda Freuda. W przededniu I wojny światowej złożył pracę doktorskąo filozofii religii Hegla i jej wpływie na Feuerbacha.

Okres międzywojnia 

Głównym przeciwnikiem człowieka i wrogiem wspólnoty jest ‘himsa’, to jest gwałt [4]

CZARNOHORA

Dzięki wpływom rodziny, a także ze względu na kłopoty zdrowotne,Vincenz został zwolniony z czynnej służby wojskowej w carsko-królewskiej armii austriackiej. Nie oznacza to, że nie uczestniczył w przygotowaniach wojennych. Został powołany i przydzielony do służby kadrowej. Następnie pełnił obowiązki adiutanta Komendy Domu Inwalidów we Lwowie. Jednak w obronie miasta udziału nie brał również i później w polsko-ukraińskiej wojnie domowej. Czuł się Polakiem, ale jego związki między innymi rodzinne z Ukraińcami, powstrzymywały go od bratobójczych walk. W 1919 roku wyjechał do Warszawy, gdzie zgłosił się do służby wojskowej. Stamtąd powrócił do rodzinnej Słobody Rungurskiej, do upragnionej “ciszy Wierchowiny”. Zawierucha wojenna utrwaliła w nim przekonanie, że jedyną drogą do zaprowadzenia pokoju jest dialog, nawet w najtrudniejszych warunkach. Po wojnie Vincenz postanowił zrobić wszystko, co możliwe, by podjąć duchową walkę na rzecz zbliżenia polsko-ukraińskiego. Wszelkie nadzieje pokładał w PSL „Wyzwolenie” i w Piłsudskim. Jak się miało później okazać, nadzieje te były płonne. W tamtym okresie opublikował tom przekładów z Walta Whitmana. Pisywał artykuły społeczno-religijne. Był także redaktorem „Drogi” – miesięcznika piłsudczyków. Brał czynny udział w kreowaniu nowego ideału Polaka – człowieka świadomie uczestniczącego w procesie rozwoju duchowego ludzkości. Wówczas powstały też szkice Vincenza o Holzapflu, Wellsie, Gandhim, Szczepanowskim, Weberze. Były lata trzydzieste. Niebawem rozczarowany odchodzeniem obozu rządzących od jasnych zasad demokracji, miał osiąść w Karpatach Wschodnich i poświęć się pisaniu dzieła Na wysokiej Połoninie. Z publicysty i działacza stanie się, jako właściciel kopalni nafty, niezależnym finansowo pisarzem. Tymczasem jednak rodzinie Vincenzów wytoczono proces „o sprzeniewierzenie pieniędzy skarbu państwa”, który zakończył się odebraniem im zarządu kopalni i wydzierżawienie jej innemu użytkownikowi. Vincenz i jego rodzina a także wielu ich znajomych twierdzili, że ta sprawa miała tło polityczne i wiązała się z jego odejściem od piłsudczyków.

Czas wojny 

Dla naszego narodu i dla jego tradycji tułactwo nie jest niczym nowym i to nie tylko jako wspomnienie z dziejów, lecz prawie jako wytyczna dla orientacji [5]

Książki Vincenza

 

Próbę odnalezienia spokoju i stabilizacji życiowej przerwała okupacja. W październiku 1939 roku Vincenz wraz ze swym starszym synem Staśkiem, wówczas studentem fizyki w Anglii, odwiedzającym rodzinny dom na Pokuciu, zostaje aresztowany przez żołnierzy Armii Czerwonej i przewieziony do więzienia w Stanisławowie. Dzięki wstawiennictwu rodziny i szerokim koneksjom niebawem opuszczają areszt i wracają do Słobody Rungurskiej. Okazuje się jednak, że NKWD nie dało za wygraną. Rodzinny majątek zostaje rozgrabiony ze wszystkiego co, przejawiało jakąkolwiek wartość materialną. Wywieziono między innymi bogate wyposażenie domu oraz całą bibliotekę. Vincenz podejmuje decyzję o exodusie. Wyrusza wraz z rodziną i najbliższymi (dwoma synami: Stanisławem i Jędrzejem oraz piątką kobiet: w tym z pierwszą żoną – Leną matką Stasia i drugą żoną – Ireną, matką Andrzeja i najmłodszej Basi) w poszukiwaniu spokojniejszego miejsca na przetrwanie. Większą część okresu II wojny Vincenzowie spędzają na Węgrzech, gdzie przedostają się, pokonując „puste i zadziwione lasy Przełęczy Tatarskiej”[6]. Tam też, na ile było to możliwe, Vincenz próbuje uczestniczyć w życiu kulturalnym i literackim. Utrzymuje regularny kontakt listowny z przebywającym w Szwajcarii Jerzym Stempowskim, który dostarczał mu informacji o wydarzeniach w Europie. Usiłuje także poświęcać się studiowaniu autorów, których cenił najbardziej: Platona, Dantego, Goethego i Szekspira. Na Węgrzech powstały niektóre eseje Vincenza: Mickiewicz a Dante, O dziedzictwie helleńskim czy Hungarica. Dar przyjaźni, opublikowany w 1943 r. w „Roczniku Polskim”. Narodowy charakter Madziarów oraz osmoza człowieka z krajobrazem stały się tematem szkiców: Brama do Węgier oraz Pole bobrowe. W tym trudnym okresie Vincenz – uchodźca pomagał wielu rodzinom żydowskim. Po II wojnie Polska i Węgry dostały się pod wpływy sowieckie, zaś rodzima Huculszczyzna weszła w skład Związku Radzieckiego. W nowym układzie politycznym autor Dialogów z sowietami nie potrafił odnaleźć dla siebie miejsca. Wraz z rodziną postanowił więc wyemigrować dalej na Zachód: najpierw do Austrii, potem do Niemiec, Francji następnie do Włoch i Szwajcarii.

Połonina Vincenza

Pieśń ta wyrosła z ziarna, posiewu Wierchowiny, która jest „ostatnią wyspą Atlantydy słowiańskiej” [7]

Powojenne perypetie Sokratesa

Vincenz jak przed wiekami Dante stał się obywatelem świata. Zafascynowany nowymi krajobrazami i kulturami, poświęcał im sporo miejsca w swojej eseistyce. Przez całe życie jednak towarzyszyło mu nieodparte pragnienie dotarcia do czytelnika polskiego. W dużej mierze marzenie to spełnili dopiero spadkobiercy pisarza, doprowadzając do zaistnienia tej wyjątkowej twórczości na rodzimym rynku wydawniczym. A trzeba przyznać, że spuścizna literacka Vincenza jest okazała. Za dzieło jego życia zwykło się uznawać spisywany przez ponad czterdzieści lat cykl Na wysokiej połoninie. Obrazy, dumy i gawędy z Wierchowiny Huculskiej. W jego skład wchodzą trzy imponujące tomy, przez samego autora nazywane pasmami. Pierwszy, opatrzony podtytułem Prawda starowieku, otwiera scena ceremonialnego proszenia zgromadzonych Hucułów na ślub najstarszej córki dziedzica Krzyworówni. Drugi tom Nowe czasy – po trosze literacki zapis etnograficznej wiedzy o huculskich obrzędach, duchowości i religijności, po trosze zbiór uniwersalnych prawd o świecie – dzieli się dodatkowo na dwie odrębne części: Zwadę i Listy z nieba. Księga pierwsza traktuje o wyrębie puszczy na jednej z gór Czarnohory. Najogólniej mówiąc, opowiada o postępie cywilizacji i przemianach, jakie zachodzą w kulturach tradycyjnych. Druga jest opisem huculskich chrzcin, które przeplątają rozmowy między innymi o wolności i postępie. Ostatnie pasmo, Barwinkowy wianek, miało być w koncepcji Vincenza spełnieniem zapowiadanych w pierwszym tomie zaślubin, spinając całość tetralogii. Pomysł jednak nie doczekał się realizacji. Ani ślub, ani też obrzędy weselne, nigdy w eposie się nie pojawiły. Tom finalny Wysokiej Połoniny stał się w zamian zbiorem opowieści biesiadników weselnych, ułożonym na wzór antycznego sympozjonu. Wśród nich znalazła się gawęda o jednookich karłowatych stworach, zwanych Syrojidami, które hodują niewolnicze stada ludzkie. Panował tam kult okrutnego wodza Peredowoży oraz nowa wiara w święty Kaluch, czyli brzuch. Do tego miejsca przybył Kudil, huculski wysłannik, który wędrując do Ziemi Świętej, otrzymał wróżbę, „aby zawsze był gotów położyć dusze za swoich”. Dzięki czarodziejskiej muzyce doprowadził do odnowy dusz i wyzwolenia swoich pobratymców. W gruncie rzeczy jest to przypowieść o wielkiej mocy Odwagi, Prawdy i Miłości. Tekst pełen jest także odniesień do niewolących człowieka systemów totalitarnych XX w.

Wyznania 

Pokucie Vincenza

…wybrane spośród wielu innych – są pełne entuzjazmu, ale nie mniej wymowne są przestrogi[8].

Odrębne miejsce w twórczości „apologety Huculszczyzny” zajmuje nieukończona powieść Powojenne perypetie Sokratesa. W książce tej wędrówka greckiego filozofa po państewkach Hellady stała się pretekstem do analizy dewiacji dwudziestowiecznych ustrojów politycznych. Najwięcej uwagi pisarz poświęca mankamentom demokracji. Obok tego pojawia się problem nacjonalizmu i wolności. Był też Vincenz autorem dwóch utworów wspomnieniowych. Pierwszy z nich, Dialogi lwowskie, wprowadza nas w świat przedwojennego Lwowa. Przenikając do sfer umysłowych elit, poznajemy przyjaciół pisarza, ich wspólne relacje i zainteresowania intelektualne. Druga książka, Dialogi z Sowietami, opowiada o zawiłych losach pisarza w latach okupacji, najpierw za sprawą władz radzieckich w więzieniu na Huculszczyźnie, potem na Węgrzech. W inicjalnej części wspomnień Vincenz – obserwator, ale też i uczestnik wydarzeń, prowadząc długie rozmowy z napotykanymi ludźmi, próbuje wniknąć w strukturę nowego systemu. Druga część, dotycząca już pobytu pisarza na Węgrzech w latach 1944-1945, przynosi obraz rzeczywistości sowieckiej i moralności nowego człowieka zdeprawowanego przez ideologię. Obok utworów beletrystycznych i wspomnieniowych niebagatelną rolę w twórczości Vincenza odgrywa eseistyka. W dużej mierze są to prace poświęcone kulturze i filozofii starożytnych Greków, począwszy od wizji myślicieli z Miletu, a skończywszy na teorii Platońskich idei. W szkiu O dziedzictwie helleńskim pisarz przypominał o walorach demokracji ateńskiej, która na fali liberalizmu oświeceniowego dotarła do nas w okrojonej, wręcz wypaczonej wersji. Vincenz stał na stanowisku, ze osiemnastowieczni filozofowie choć swe tezy opierali na starożytnym racjonalizmie, to jednak przykładając do niego własny aparat pojęciowy, zupełnie go zniekształcili, przekazując światu nieprawdziwe względem oryginału założenia.

Inspiracje Vincenza

Stanisław Vincenz w otoczeniu swoich książek

Homer mówi nieraz, że najważniejszą wartością człowieka jest wolność. (…) Za te postawę Plato nazywa Homera „najmądrzejszym ze wszystkich poetów świata” [9]

Trzy nazwiska zajmowały Vincenza w sposób szczególny: Pauzaniasz, Homer i Sokrates. O Pauzaniaszu pisał, że „odkrywa nam i uwiecznia nie tylko zabytki, nie tylko świątynie, a także wersje rękopisów, lecz daje wyraz całej duchowej atmosfery(…), ukazując to, co w dziejach Grecji było najcenniejsze – ideę wolności”[10]. Homer był dla niego niestrudzonym poszukiwaczem dialogu z przyszłością, wychowawcą, który za pomocą symbolu przekazał potomnym głęboką myśl o świecie i o antropologii człowieka. Cenił go za stworzenie ponadczasowej idei ludzkości, skupiającej się wokół wspólnych wartości z kleos esthlon, czyli ze szlachetną sławą i wolnością na czele. Jak ważną postacią był dla Vincenza twórca Iliady zaświadcza jeden z jego ostatnich esejów Homer – ojciec kształtów z cyklu Kallirrhoe. Tytuł cyklu został zaczerpnięty od imienia mitycznej córki Okenaosa, będącej dla pisarza „symbolem przemijania heraklitowego i dionizyjskiej rozkoszy zniszczenia” [11]. Został on wydany pośmiertnie dzięki staraniom syna pisarza – Andrzeja. Kallirrhoe, w projekcie Vincenza miała składać się, obok zachowanych szkiców o: Homerze, Dantem, Fauście, Don Kiszocie oraz Pieśni o Rolandzie i arcydziełach serbskiej sztuki religijnej, jeszcze z dziewięciu studiów między innymi na temat: Moliera i Pascala, Szekspira, Novalisa oraz o poezji węgierskiej i żydowskiej. Nigdy jednak nie zostały one ukończone. Analizując spuściznę homerycką, Vincenz zwracał uwagę na starożytną ideę gościnności wyrażoną słowem xeinos, oznaczającym cudzoziemca, ale i gościa, która stała się rodzajem etycznego savoir – vivre całego ówczesnego świata, odróżniając go od barbarzyńców. Według tej idei każdy przybysz powinien być traktowany przyjaźnie i z godnością, jak zwykło się postępować z najbliższą rodziną. Trzeci z wielkich Greków, Sokrates, twórca indukcji, definicji pojęć, a przez to inicjator nauki, był dla Vincenza niezłomnym obrońcą demokracji, obdarzonym wewnętrznym kodeksem moralnym i wielką życzliwością względem drugiego człowieka.

Dla Platona państwo ma istnieć po to, aby służyć cnocie, dla Dantego, aby rozwinąć na ziemi wolną wspólnotę, społeczność, która dąży do duchowego celu…[12]

Znaczna część szkiców autora Listów z nieba poświęcona jest Dantemu. Boska komedia stała się dla niego zbiorem uniwersaliów. Najczęściej zajmował się zawartą tam wizją zaświatów, ideą wiecznej kary i stosunkiem poety do polityki. Analizując postawę polityczną Dantego, wskazywał, iż znacznie różniła się ona od koncepcji doktorów kościoła. Orygenes i św. Augustyn, zawierzając przekonaniu o rychłym końcu świata, głosili obojętność wobec państwa. Podczas, gdy Dante uważał, że bycie obywatelem jest najwyższym dobrem człowieka na ziemi. Co więcej, istnienie państwa, zdaniem Dantego, o czym przekonywał Vincenz, było niezbędne do rozwijania wolnej duchowej wspólnoty całej ludzkości[13]. Kwestie polityczno-społeczne często gościły w utworach autora Powojennych perypetii Sokratesa. W tym kręgu znajduje się również pokaźny esej o działalności Gandhiego. W postawie duchowego przywódcy Indii, podobnie jak u Dantego, pisarz odnalazł większość własnych poglądów. W szkicu Rocznice Gandhiego omawia problem przemocy w relacjach państwowych i osobowych, opowiadając się za szerzoną przez Gandhiego postawą non – valence, hinduskie ahimsa[14]. Wynika z niej, że człowiek ma prawo do oporu wobec państwa, jeśli zmuszany jest przez nie do stosowania siły. Mahatma jako demokrata rozumiał wolność jednostki, stawiając sumienie ponad prawem. W jego świadomości politycznej nie było miejsca na wyłączną władzę większości. To, co dobre dla wszystkich, może okazać się złe dla pojedynczego człowieka – miał w zwyczaju mawiać. Vincenz dotykał także spraw religijności Gandhiego i jej związku z polityką. Przywódca Indii, zdaniem pisarza, dział w duchu ekumenizmu, poszukując tego, co łączy poszczególne wyznania, nie zaś je dzieli. Politykę traktował jako rodzaj narzędzia duchowego rozwoju jednostki. Państwo w ujęciu Gandhiego powinno dążyć do utrzymania pokoju i wolności, a pozostając przy tym w bliskim związku z religią, przyczyniać się do wewnętrznego doskonalenia się człowieka.

Ludowość huculska

Huculskie naczynia

Odległość między Kołomyją a przełęczą Bukowca i Czeremoszem wynosi co najwyżej osiemdziesiąt kilometrów. Ale świat tu i tam był inny i jest inny. Nie tyle odległość przestrzenna je dzieli, co epoki i wieki [15].

Vincenz pisywał także eseje dotyczące kultury ludowej, antropogeografii, filozofii mowy, czy osmozy człowieka z przyrodą. Analogicznie do transcendentalistów – Emersona i Thoreau – postrzegał przyrodę jako „Bożą metodę” nauczania prawdy[16]. Pejzaż był dla niego obrazem minionych czasów, przestrzenią, w której odzyskujemy tożsamość. Zachowanie krajobrazu w symbiozie z człowiekiem, w połączeniu z językiem i świadomością, daje znacznie trwalsze podstawy do odrębności niż rasa – pisał Vincenz w szkicu Krajobraz jako tło dziejów, przywołując bliskie mu stanowisko Wincentego Pola[17]. Dużo miejsca w twórczości Vincenza zajmuje tematyka żydowska. Już jako mały chłopiec autor Listów z nieba zwracał uwagę na religijność huculskich judaistów. Intrygowała go harmonia ich życia i to w jaki sposób, pomimo silnych wpływów kultury znad Czeremoszu, udawało im się zachowywać odrębność[18]. Zauważył, że ważnym elementem ich kultury było zjawisko asymilacji krajobrazu i folkloru Czarnohory, który następnie wplatali w rodzime legendy. W kręgu szczególnych zainteresowań Vincenza znajdował się chasydyzm, pojmowany jako pewna postawa życiowa, mająca wymiar uniwersalny oraz twórca tego charyzmatycznego ruchu – Baal Szem Tow. Fascynacje Vincenza ujawniają się wielokrotnie w samej Połoninie. Przykładów dostarcza choćby zawarta w Barwinkowym wianku seria narracji między innymi: Opowieść o Żydowskim Kamieniu, Leśny Żyd czy oparta na bajce chasydzkiej przypowieść o Samaelu w niebie. Doświadczenie wojny utrwalało w Vincenzie głęboki smutek i nostalgię za minionym, pełnym magii, radości życia, ale i wielkiej mądrości, światem. Ubolewając nad utraconą bezpowrotnie obyczajowością, pisarz, często wspominał swoich żydowskich przyjaciół.

Lata ostatnie

Z huculskich legend

 Ktoś kto przychodzi i posłany jest ze świata przyjaźni, by odsłonić słowo Przyjaciela, bierze rozczarowania jako cenę tego, co odkrył [19]

Stanisław Vincenz zmarł w 1971 roku w Lozannie. Choć pod koniec życia miał duże problemy z rozpoznawaniem najbliższych, wciąż żywo reagował na wspomnienia o „rachmańskiej krainie”. Nieustannie towarzyszył mu obraz zaśnieżonej Czarnohory i Hucułów, którzy żyjąc ze swoimi trzodami wysoko w górach jak starożytni pasterze greccy, „śledzili gwiazdy i meteory, przebywające przestrzenie niebieskie”[20]. W jednym z esejów o Mickiewiczu konkludował: „(…) wieczny człowiek wędruje przez dzieje i odnawia się bez przerwy. Zmienia wprawdzie swą przynależność narodową i kulturalną, raz staje się Grekiem, raz Chińczykiem, raz Polakiem……, lecz w każdej z tych postaci jest zawarta cała przeszłość religijna i polityczna i stapia się w jedność, jak w wielkim ognisku”[21]. W zaskakujący sposób losy pisarza i jego twórczość dostarczyły szeregu dowodów na to, że to właśnie w nich ziszcza się koncepcja wiecznego człowieka. Raz będąc porte parole pisarza, „wieczny człowiek” wciela się w postać Homera. Przywdziany w huculską soroczkę i sukienny serdak podbity baranim futrem przemierza dolinę Prutu i Czeremoszu. Innym znów razem staje się Sokratesem. Wędruje po wysepkach choć starożytnej, jednak dziwnie „huculskiej” – Hellady. Zdarza się także, jak w opowieści o Syrojidach, że jako Hucuł – pospołu Chrystus i cadyk – prowadzi nas niczym Dante w pobliże tajemniczej i dziwnej krainy. Bo Vincenzowska opowieść to przede wszystkim dzieje wielkich ideałów. Rodzima Huculszczyzna nauczyła go wyrozumiałości i życzliwości dla innych narodów. Starożytna Grecja dała historycyzm Pauzaniasza, koncepcję ludzkości Homera i Sokratejskie pojęcie rozumu. Średniowiecze przyniosło Dantego….. A wszystko to uzbrojone w tarcze przeszłości religijnej i kulturowej oraz w miecz pamięci stopiło się w jedność, dając nam wybitna postać – Vincenza.


Przypisy
[1] Więcej informacji o Festiwalu na oficjalnej stronie:http://www.karpatywschodnie.pttk.pl/
[2] S. Vincenz, Outopos. Zapiski z lat 1938-1944, autograf odczytał A. Vincenz, tekst z autografem porównał J. A. Choroszy, Wrocław 1992, s. 22.
[3] Dane na temat życia S. Vincenza zostały opracowane na podstawie najnowszej monografii pisarza autorstwa Mirosławy Ołdakowskiej-Kuflowej, Stanisław Vincenz. Pisarz, humanista, orędownik zbliżenia narodów. Biografia, Lublin 2006; a także w oparciu o ustalenia: Jana Pieszczachowicza, Stanisław Vincenz – pisarz uniwersalnego dialogu, Kraków 2005 oraz Piotra Nowaczyńskiego, Mądrość Vincenza, Lublin 2003.
[4] S. Vincenz, Rocznice Gadhiego, [w:] tenże, Z perspektywy podróży, Kraków 1979, s.263.
[5] S. Vincenz, Hungarica. Dar przyjaźni, [w:] tenże, Po stronie dialogu, t.2, s.204.
[6] S. Vincenz, Outopos, op. cit, s.74.
[7] S. Vincenz, Na wysokiej połoninie. Barwinkowy wianek. Pasmo trzecie, Warszawa 1983, s.5.
[8] S. Vincenz, Outopos, op. cit ,s.58.
[9] S. Vincenz, Homer – ojciec kształtów, [w:] tenże, Po stronie dialogu, t.2, s.15.
[10] S. Vincenz, Pauzaniasz, [w:] Z perspektywy podróży, op. cit., s.83.
[11] S. Vincenz, Po stronie dialogu , op. cit, s.91.
[12] S. Vincenz, Czym może być dziś dla nas Dante, [w:] Z perspektywy podróży, op. cit, s. 169.
[13] J. w. s. 137-170. Por.: tamże: Dantyzm w Polsce, s. 174-208; Węże u Dantego, s. 234 oraz S. Vincenz, Tło Dantego, s.48-58, Dante perennis, s. 59-67, [w:] tenże, Po stronie dialogu, op. cit., t. 2.
[14] S. Vincenz,Rocznice Gandhiego, op.cit., s.243.
[15]S. Vincenz, Leśny Żyd, [w:] tenże, Tematy żydowskie, wstęp J. Herach, posłowie A. Vincenz, Gdańsk 1993, s.121. [16] S. Vincenz, Uwagi o kulturze ludowej, s.190; Mała Itaka. Rozważania o kulturze ludowej, s.162 ; Arcydzieło a mit ludowy. O słowie i mówieniu s.45; O książkach i czytaniu, s.64, [w:] tenże, Po stronie dialogu, op. cit., t. I.
[17]S. Vincenz, Krajobraz jako tło dziejów [w:] tenże, Z pespektywy podróży, op. cit., s. 363.
[18] S. Vincenz Spotkanie z chasydami, [w:] tenże , Tematy żydowskie, op. cit, s. 13.
[19] S. Vincenz, Outopos, op. cit , s.177. [20] S. Vincenz, Homer – ojciec kształtów, op. cit., s.10.
[21] S. Vincenz, Adam Mickiewicz poeta i człowiek, [w:] Po stronie dialogu, op. cit, t.1, s.121.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.