Sławomir Toman retrospektywnie

Artykuł dotyczy malarstwa Sławomira Tomana. Jest próbą ujęcia całościowego jego twórczosci poprzez odwołanie do sposobu konstruowania świata przedstwionego w “Grze w klasy” Julio Cortazara. Tekst został zdeponowany w Repozytorium Cyfrowym CEON. Bardzo proszę w razie cytowania lub odwoływania się do jego treści o podawanie poniższego linku. Dziękuję
URI- https://depot.ceon.pl/handle/123456789/16193

Gra w klasy  Sławomira Tomana

Tekst ukazał się w katalogu wystawy “Suma rozłączna” Sławomira Tomana ( BWA Zamość).
Fotorelacja: Mirosław Chmiel

SONY DSC

Sławomir Toman w BWA w Zamościu

W klasy gra się małym kamyczkiem, który należy popychać czubkiem buta.  Elementy gry: chodnik, kamyczek, but i piękny rysunek kredą, najchętniej kolorową. Na górze jest Niebo, na dole jest Ziemia. Trudno jest trafić kamyczkiem w Niebo, prawie zawsze źle się jakoś obliczy i kamyk wylatuje poza rysunek. Powoli jednak nabiera się zręczności koniecznej, by przechodzić z jednego kwadratu do drugiego, i któregoś dnia może się uda wyjść z Ziemi i przenieść kamyczek do samego Nieba. Na nieszczęście, zanim ktokolwiek nauczy się przenosić swój kamyk do Nieba, nagle kończy się dzieciństwo i wpada się w książki, w lęk, w spekulacje na temat innego Nieba, do którego również trzeba umieć znaleźć drogę. A ponieważ skończyło się dzieciństwo, zapomina się, że aby dostać się do Nieba, potrzeba kamyka i czubka buta.

                                                                                                                                   Julio Cortazar, Gra w klasy1

Gdy w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia ukazała się przywołana wyżej eksperymentalna powieść Cortazara, niemal natychmiast zyskała miano kultowej. Jej tytuł nawiązywał do dziecięcej zabawy, która stała się pierwowzorem niezwykłej artystycznej kreacji. Jak pamiętamy, książkę można było odczytywać, jako rodzaj dadaistycznej metafory ludzkiej egzystencji. Opowiadała o zagubionych w chaosie świata bez stałych wartości – jak chciał tego modny wówczas Sartre – intelektualistach. Reguły tytułowej „gry w klasy” odnosiły się też do pewnego zabiegu formalnego, użytego przez argentyńskiego pisarza w samej konstrukcji powieści. Została ona podzielona na trzy części zatytułowane: Z tamtej strony, Z tej strony, Z różnych stron, z których każda mogła spełniać rolę samodzielnego ogniwa, tworząc historie alternatywne. Powieść można było czytać na kilka sposobów.  Tradycyjnie – w oparciu o szkielet zbudowany z następujących po sobie rozdziałów. Albo zgodnie z kluczem odautorskim – Cortazar na końcu rozdziału umieszczał numer innego, który z inicjatywy pisarza mógł być traktowany jako kolejny. Sugerowany urywek zazwyczaj zaburzał fabułę, ale równocześnie wzbogacał ją o dodatkowe wartości: migawkowe dialogi, wycinki z gazet czy filozoficzne cytaty. Możliwe było także selekcjonowanie wybranych fragmentów wedle osobistego uznania. Za każdym razem odnosiło się wrażenie, że powieść Cortazara otwiera się na nas – odbiorców jak okno na nowe empiryczne ogrody.

Podobne odczucia wzbudza “Suma rozłączna” Sławomira Tomana – najnowsza kolekcja jego obrazów. Rządzi się ona tymi samymi prawami, co eksperyment powieściowy Cortazara. Materia wypowiedzi obydwu artystów, jak i czas ich formułowania, różnią się. Z jednej strony jest to przecież klasyka literatury, z drugiej zaś zakorzenione w postmodernistycznym świecie malarstwo sztalugowe, które, co więcej, ciągle jest w procesie stawania się. Łatwo zauważyć jednak niejedną klamrę spinającą obydwa koncepty artystyczne. Obok pewnych zabiegów formalnych miejscem wspólnego spotkania malarza z pisarzem jest nieustająca fascynacja regułami dziecięcych gier, które posiadają potencjał urzeczywistniania się w dorosłym życiu. Kolekcja obrazów Tomana, podobnie jak kultowe dzieło Argentyńczyka, dzieli się na trzy części. Ich tytuły: Przedmioty, Neony, Kwadratura Koła zostały zaczerpnięte od nazw cyklów, w ramach których były pierwotnie wystawiane. W takim ujęciu całość można traktować jako formę tradycyjnej ekspozycji ukazującej dorobek artysty przekrojowo. W centrum uwagi stają istotne motywy tej sztuki oraz cechy typowe dla malarstwa Tomana takie, jak: precyzja warsztatu, estetyka przesunięta w stronę fotorealizmu, czy poetyka Neo-Geo, nieodzownie związana z kulturą masową i ikonografią społeczeństwa konsumpcyjnego2.
SONY DSC

Z cyklu Kwadratura koła, Neony i Przemioty

SONY DSC

Z cyklu Zbliżenia, zdjęcia z wernisażu

Wśród Przedmiotów odnajdziemy zarówno wczesne przedstawienia buteleczek ze spoiwem malarskim, poprzez swego rodzaju martwe natury z zabawkami z kinder-niespodzianek w roli głównej, jak i znacznie późniejsze, połyskujące portrety emblematów luksusowych samochodów. Neony grupują obrazy, które odnoszą się z do strategii współczesnej reklamy oraz pozycji neonu jako medium artystycznego. Kwadratura Koła z kolei to ukłon w stronę młodzieńczych fascynacji artysty matematyką i szkołą pitagorejską. W cyklu tym zawiera się także niemal cyniczna konstatacja o nierealności i niewykonalności niektórych ludzkich działań.

W koncepcji dzieł Tomana uderza duża ambiwalencja, jak też łatwość przechodzenia między poszczególnymi znaczeniami: od powierzchowności do nieprzeniknionej głębi, od dosłowności do intelektualizmu, od groteski do paradygmatu absurdu ludzkiej egzystencji. Suma rozłączna to kolekcja wyselekcjonowana z obrazów, które powstawały na przestrzeni dwudziestu lat. Prezentowane płótna nie zawsze pojawiały się w tej samej, co tu, konfiguracji. Toman od lat pozostawia większość swoich prac bez tytułu, otwierając się na perspektywy kolejnych aranżacji. Dzięki czemu, podobnie jak w Grze w klasy Cortazara, między poszczególnymi cząstkami Sumy rozłącznej ujawniają się luźne pola semantyczne, tworzą łańcuchy dla każdego odbiorcy innych, na nowo odkrywanych asocjacji.

Z wernisażu

Z wernisażu z dyrektorem zamojskiego BWA Jerzym Tyburskim

Często granica między odtwarzanymi przez Tomana obiektami a człowiekiem niemal całkowicie zanika. Mimo, że człowiek sensu stricto pozostaje wyrzucony poza nawias – w obszar poza światem przedstawianym – nie mamy wątpliwości, że to właśnie on staje się głównym bohaterem malarskich opowieści. Jego obecność, lub właśnie jej brak, wyczuwalny jest na poziomie indywidualnegodziałania, w swego rodzaju metaprzestrzeni, którą budują artystyczne niedopowiedzenia czy zabiegi retoryczne. Ktoś – pozostający w sferze domysłów – korzystał przecież z terpentyny w brązowej buteleczce, pojawiającej się na jednym z obrazów. Ktoś inny nosił spodnie. Ktoś bawił się zabawkami. Ktoś coś kupował, kupuje, będzie kupował, wręczał komuś, pakował. Ktoś zasłonił szczelnie żaluzję w pokoju kogoś. Ktoś, coś zażywał i zrobi to ponownie… Spekulacje. Ktoś inny, a może była to jedna i ta sama osoba lub postać, którą należałoby nazwać everyman – wciąż istnieje w światach alternatywnych: przeszłym, teraźniejszym, przyszłym. Rozumiany w ten sposób everyman Tomana staje się niejednokrotnie postacią z kreskówki, obrastając w kontekst społeczno-socjologiczny. Funkcjonuje wówczas równocześnie jako uczestnik, odbiorca i interpretator karnawału ponowoczesności. Obiekty na płótnach Tomana poddawane są reifikacji – zamierzonemu uprzedmiotowieniu, wskazując nierzadko na ignorowane we współczesnym świecie zjawisko zamiany ról. Toman bardzo często traktuje pewien abstrakt jako rzecz materialną, konkretyzuje ważne dla niego, jako artysty i świadomego człowieka, idee. Ucieka się także do hiperbolizacji, zakładając maskę facecjonisty.

SONY DSC

Obraz cyklu Przedmioty

W Sumie rozłącznej, jak niegdyś Cortazar w swojej powieści, Toman pozostawia nam także rodzaj klucza odautorskiego, który pozwala odczytywać kolekcję z nieco szerszej perspektywy. O ile jednak argentyński pisarz swoje wskazówki ulokował na stronach poszczególnych rozdziałów, o tyle Toman robi to w opisach obrazu. Obok daty jego powstania umieszcza nazwę pierwotnego cyklu. W Przedmiotach odnajdziemy na przykład płótna pochodzące ze zbiorów zatytułowanych Zbliżenia czy Mascots, powstałych przy okazji organizowania osobnych ekspozycji. Zdaniem Piotra Majewskiego, w części obrazów zgrupowanych w Zbliżeniach zawiera się głębsze pytanie o status tradycji artystycznej. W czasach poduchamp’owskich pasem transmisyjnym odbioru społecznego sztuki jest właśnie kultura popularno-konsumpcyjna. Zawiera ona stereotypowe wzorce estetyczne zamknięte w standardowych realizacjach przedmiotów-towarów 3. Natomiast Marcin Lachowski zauważa, że Toman przywołując w Zbliżeniach motywy seksualne, dotyka ich granicy wyznaczonej obszarem nieobecności. „Popularna natura przedmiotów staje się tłem egzystencjalnego zrozumienia rzeczywistości – osobistego zobaczenia przedmiotów, które stają się narzędziem diagnozowania nietrwałości świata, ulotności, pustki”4. W podobnym duchu możemy odczytać obrazy z cyklu Mascots, inspirowane przedstawieniami emblematów samochodowych. Większość z nich to figurki kobiece, skrywające w światłach luksusowego blichtru, ulotność pożądania oraz niestałość ludzkich pragnień.

SONY DSC

Profesorowie Zamojskiego Liceum Plastycznego na wenisażu

W Przedmiotach, jak i w Neonach pojawiają się także prace z wystawy Je t’aime… moi non plus. Jej kanwą stała się, uznawana w latach sześćdziesiątych za niezwykle kontrowersyjną, erotyczna piosenka Serge’a Gainsbourga. Toman w swojej wersji Kocham cię…ja również nie zestawił obrazy różnych rodzajów miłości, podejmując grę z różnymi tradycjami i źródłami kulturowymi. Portretowi Gainsbourga – piewcy miłości cielesnej towarzyszył portret Benedykta XIV, głoszącego miłość duchową5. We wspólnym dialogu uczestniczył między innymi obraz, który tutaj został przypisany przez Tomana do cyklu Neony. W warstwie przedstawiającej powtarza on neonową instalację Double Poke in the Eye II Bruce’a Naumana – amerykańskiego przedstawiciela sztuki konceptualnej. Z kolei inny obraz z kolekcji Je t’aime… moi non plus – wizualizujący trójwymiarowy napis LOVE – w Sumie rozłącznej stał się jednym z ogniw Kwadratury koła, akcentując nieuchwytność i wieloaspektowość miłości. Był on inspirowany pracą Roberta Indiany, związanego z ruchem pop-artu.

Przyjmując zaproszenie Tomana do podjęcia gry – do której namawia expresis verbis na obrazie z serii Neony (pierwotnie należał on do cyklu Je t’aime… moi non plus) łatwo przywołać w pamięci reguły gry w klasy. Mamy więc kamyczek, but i piękny rysunek kredą. Wyobraźmy sobie, że popychając kamyczek po wirtualnym świecie kwadratów, trafiamy na kolejne płótna i związane z nimi historie.

Pole pierwsze

SONY DSC

Główny bohater: Żarówka

Cykl: Przedmioty

Obraz powstał nieco później niż większość płócien z tej serii.

Nawiązanie: Przypadek pewnej, wyjątkowej żarówki z Kalifornii. Dzięki temu, że świeci nieprzerwanie od przeszło stu lat została opisana w Księdze Rekordów Guinnessa.
Notatka: odniesienia: Spisek żarówkowy, który miał miejsce w okresie międzywojennym. Producenci dogadali się między sobą, że żarówki nie mogą świecić tak długo. Sfinansowali specjalne badania, żeby ukrócić jej żywotność. Tysiąc godzin i koniec. Inaczej wzrost bezrobocia. Fajnie byłoby mieć taką żarówkę, która nigdy się nie wypali. Wystarczyłaby światu jedna fabryka żarówek. Ale z drugiej strony ludzie też muszą mieć pracę. Interesujące zjawisko. Są tu różne zależności społeczne. Żarówka jest dla mnie właśnie takim symbolem odnoszącym się do pewnego zjawiska6.

Pole siódme

Główny bohater: Zabawka odwrócona plecami do widza

Cykl: Przedmioty

Nawiązanie: Gerhard Richter –wybitny niemiecki artysta, znany z tak zwanych fotoobrazów. Eksperymentator.
Notatka: odniesienia: Dostałem od pewnej koleżanki małą zabawkę z jej dzieciństwa. Sfotografowałem ją z kilku stron. Gdy oglądnąłem te zdjęcia przypomniał mi się Gerhard Richter, którego bardzo lubię jako malarza. Król Midas rynku sztuki – mówią o nim. Dużo płacą za jego obrazy. Obraz, który mi się przypomniał, przestawiał jego córkę. Była odwrócona i patrzyła w czerń. Historia jest taka: jego córka zginęła i ten obraz potem powstał. To jest takie moje spojrzenie z pewną tęsknotą. Ale nie w czerń właśnie jak u Richtera, tylko raczej w jasną szarość. Koleżanka, dzieciństwo, zabawka i tęsknota.

Pole czwarte

SONY DSC

Główny bohater: Figurka biegnącego Tintina

Cykl: Przedmioty [wcześniej Zbliżenia]

Nawiązanie: Przygody Tintina – seria jednego z najpopularniejszych komiksów XX wieku. Jej autorem był Georges Remi, Belg. Pierwsze komiksy powstały jeszcze pod koniec lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Tintin był reporterem. Podróżował po całym świecie z psem Milusiem.
Notatka: odniesienia: To jest Tintin. Ale obraz sam w sobie jest o czym innym. W oryginale figurki był obok Tintina taki mały, biegnący piesio – Miluś. Nie namalowałem go. Usunąłem Milusia, ponieważ było dla mnie bulwersujące, w jaki sposób niektórzy ludzie traktują swoje zwierzęta. Więc Tintin bez swego ukochanego pieska. Nawet ktoś tak fantastyczny jak Tintin może zapomnieć o swoim psim przyjacielu. No ale widzisz w zestawieniu z tą oto panią, znaczy to zupełnie co innego. [Palec artysty wędruje w kierunku obrazu, na którym widać seksowną kobietę, namalowaną w konwencji Hentai – kreskówek o zabarwieniu pornograficznym.] To jest Tintin biegnący lub uciekający – jak wolisz – i kobieta-figurka Hentai. Nawiązanie do relacji damsko-męskich. I to mi też odpowiada. Bardzo mnie cieszy, kiedy mój obraz może się znaleźć w różnych mikronarracjach, i się z nimi zgrywa.

Pole piąte

Główny bohater: Kompozycja z kolorowych patyczków przypominających bierki

Cykl: Kwadratura koła

Nawiązanie: Skandal. Marek Cecuła – światowej sławy ceramik. Urodził się w Kielcach, wyemigrował potem do Izraela. Mieszkał w Brazylii i Nowym Jorku. Był dziekanem Wydziału Ceramiki w Parsons School of Design w Nowym Jorku. Obecnie jest wykładowcą w  Royal College of Art w Londynie.
Notatka: odniesienia: Obraz powstał na podstawie zdjęcia pracy z kolekcji Centrum Dizajnu w Kielcach jakiegoś autora, którego już nie pamiętam. Ale to jest nieistotne. Ważne jest gdzie to było sfotografowane. W 2012 roku zwolnili ze stanowiska dyrektorskiego w Centrum Dizjanu w Kielcach  Marka Cecułę. Był bardzo oddany sprawie budowania tego Centrum. Gdy zaczęło odnosić prawdziwe sukcesy po prostu go wywalili, wysadzili z siodła jak amatorszczyka. A facet zaangażował całą swoja energię. Jest sławny. Mógł być wszędzie, ale chciał zrobić coś dla swoich rodzinnych Kielc. Różni ludzie pisali po tym zwolnieniu go ze stanowiska petycje, ja też podpisałem podobny list. No ale nic to nie dało. Jego miejsce zajęła inna osoba i już. Taka sobie polityka. Mój obraz jest nie tyle formą sprzeciwu, co wskazaniem na pewne zjawisko.

Pole ósme

Główny bohater: Stół do snookera i kule bilardowe

Cykl: Kwadratura koła

Nawiązanie: China Open 2014 − turniej snookera. Obrońca tytułu Neil Robertson przegrał w finale z Ding Junhuiem.
Notatka: odniesienia: Ten obraz ma w podtytule China Open. Ostatnio do snookera światowego przedostało się paru Chińczyków. Zeszłoroczny turniej wygrał Ding Junhui. Na obrazie jest jego rozbicie finałowe. No, ale Chiny sprawiają pewien kłopot niektórym ludziom. Bo pojawia się pytanie dlaczego akurat w Chinach rozgrywa się Olimpiadę? Z jednej strony oburzenie komunistycznym państwem, z drugiej silne zależności ekonomiczne i sprawy jednostkowych obywateli. Chiny są największym wierzycielem Stanów Zjednoczonych. Takie związki są silniejsze niż poprawność polityczna. Z góry wiadomo, że i tak wszyscy pojadą do tych Chin, na te zawody. Tak samo, jak wszyscy kupimy produkty w tych Chinach wyprodukowane. Czysta ekonomia, choć oburzająca. Wykorzystywani do pracy w nieludzkich warunkach Chińczycy. I jest ten przesympatyczny Ding Junhui, który wychował się na Zachodzie. Jest Chińczykiem. Czuje się Chińczykiem. Jest dumny z tego, że impreza odbyła się w jego Chinach. I, że on ją wygrał. Z jednej strony polityka państwa – z drugiej jednostki. Rozdarcie między ideą a indywidualnym człowiekiem. Kwestia nierozstrzygalna.Mój obraz nie jest głosem w dyskusji. Ja nie zabieram głosu. Ja wskazuję na zjawisko – to właśnie, moim zdaniem, jest rolą artysty. Taka jest moja rola. Nigdy nie zajmowałem się sztuką krytyczną. Pozostawiam to innym.

Przypisy
1 J. Cortazar, Gra w klasy, tłum. Z. Chądzyńska, Warszawa 2008, s.271.
2 A. Szostka, przedwiośnie 2001, [w:] Toman, kat. wystawy, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola, 2001.
3 P. Majewski, Malarskie zbliżenia Sławomira Tomana: żary czy krytyka, [w:] Sławomir Toman: Zbliżenia, kat. wystawy, Lublin 2011.
4 M. Lachowski, Przedmioty w oddali, [w:] jw.
5 J. Ryczek, Kolekcja miłosna Sławomira Tomana, który „Kocha cię…i też nie”, [w:] Sławomir Toman: Je t’aime … moi non plus, [kat. wystawy], Lublin, Sanok Kraków, 2009.
6 Wszystkie fragmenty umieszczone w kolejnych odniesieniach pochodzą z wywiadu udzielonego mi przez artystę w Lublinie 1.10.2014.

Katalog można zobaczyć poniżej wraz ze streszczeniem w języku angielskim. Oryginalny tekst zawarty w katologu jest dostępny dościągnięcia w Repozytorium 

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.