Sztuka Macieja Kuraka

Artykuł został zdeponowany w Repozytorium Cyfrowym CEON, gdzie jest dostępna jego oryginalna i pełna wersja. Bardzo proszę w razie cytowania lub odwoływania się do jego treści o podawanie poniższego linku. Dziękuję https://depot.ceon.pl/handle/123456789/16233

Falsyfikaty Macieja Kuraka

MaciejKurak

Pudełka po herbacie Lipton z meblami w środku. Budynek zakopany w ziemi po sam dach. Stół, lampa, łóżko zawieszone na wysokościach na bocznej ścianie starej kamienicy. Namiot w centrum miasta a w jego wnętrzu schody prowadzące do podziemnego świata. Kartonowe legowisko bezdomnych z ukrytym w środku schludnym mieszkaniem odtworzonym z papieru. Olbrzymi żółty neseser przed wejściem na lotnisko. Sfingowana kradzież jednej z rzeźb Magdaleny Abakanowicz – akt sabotażowy środowiskowego elitaryzmu sztuki. To tylko niektóre działania poznańskiego artysty, nazywanego przez krytyków niereformowalnym outsiderem.

kurak.lipton

Maciej Kurak instalacja “Lipton”

Obalić mit mieszczucha!

blok

Maciej Kurak instalacja “Puszczyka 22b”

Zdaniem Rolanda Barthesa – francuskiego semiologa i bacznego obserwatora świata ponowoczesnego – bez względu na liczne przemiany rozwojowe społeczeństwo, w jakim żyjemy pozostaje wciąż mieszczańskie. Wprawdzie nastąpiła widoczna de-nominacja tej grupy społecznej – grupy, która, jak podkreśla Barthes, nie chce być dziś nazywana – niemniej jednak w jej struktury wrośnięty jest rozpoznawalny kościec charakterystycznej ideologii i poczucia ładu. Przenika on wszelkie przejawy życia, podporządkowuje teatr, sztukę, codzienność. Chce pozostać anonimowy, wbudowując się w tworzone przez siebie mitologie, by dzięki nim uniknąć zmian i najzwyczajniej przetrwać. Anonimowość mieszczaństwa ulega zagęszczeniu, kiedy przechodzi się od kultury mieszczańskiej w ścisłym tego słowa znaczeniu do jej form rozszerzonych, uproszczonych, użytkowych, do tego, co można by nazwać filozofią publiczną, która żywi codzienną moralność, ceremoniały obywatelskie, świeckie rytuały, krótko mówiąc niepisane zasady współistnienia w społeczeństwie mieszczańskim. Ograniczenie dominującej kultury do jej wynalazczego rdzenia jest iluzją: istnieje także czysto konsumpcyjna kultura mieszczaństwa [prasa, film, teatr, literatura popularna, ceremonie, Sprawiedliwość, dyplomacja […].Im bardziej powszechne są te ”znormalizowane” formy, tym mniej zwracają uwagę; ich pochodzenie można łatwo stracić z oczu; cieszą się pozycją pośrednią: ponieważ nie są ani wprost polityczne, ani wprost ideologiczne, żyją sobie w spokoju między działaniem bojowników i sporem intelektualistów. [R. Barthes, Mitologie,s.274.] Wystąpienia przeciwko ukrytym przejawom ideologii mieszczańskiej – opartej obecnie w dużej mierze na przekonaniu, że człowiek jest w stanie objąć rozumem otaczającą go rzeczywistość i przejąć nad nią kontrolę – należą do niezwykłej rzadkości. Według Barthesa, zazwyczaj wywodzą się one z jakiejś mniejszościowej grupy artystów, intelektualistów mieszczańskich, którzy nie mają publiczności poza tą samą klasą, której się przeciwstawiają, i która de facto ich sponsoruje. Wśród polskich artystów tropiących absurdy polskiego współczesnego mieszczaństwa czołowe miejsce zajmuje Maciej Kurak (rocznik 1972). Gdy na Europe-Asia Mediations w Poznaniu (w 2007 roku) nawiązując do zjawiska „taniej siły roboczej”, przebrał się za automat do kawy – aby serwować niczego nie podejrzewającym ludziom wybrane przez nich napoje – miał już na koncie kilka prestiżowych wyróżnień, jakie może dostać w naszym kraju młody twórca: m. in. nagrody na Triennale Grafiki oraz w konkursie „Spojrzenia”. Potem przyszedł także „Paszport Polityki”.

Europa-Azja

Maciej Kurak instalacja “Europa-Azja”

W swoich pracach, najchętniej sytuowanych na obrzeżach prowincjonalnych miast lub w miejscach użyteczności publicznej, artysta wymyka się projektom kuratorskim. Zgłębia struktury tradycji mieszczańskiej, pojmowanej po Barthes’owsku i rozsadza je od środka, aby udowodnić jak trudno – kultywując ten sposób egzystencji – rozpoznać pierwiastek czysto ludzki, a co dopiero mówić o oddzieleniu go od wytworów człowieka i wskazaniu elementów stricte naturalnych. Jego bunt nie jest krzykliwy, choć przepełniają go prowokacyjne triki i jarmarczny wręcz dowcip. Kurak zdaje się wycofywać w głąb siebie, zaś prezentowane prace – na pierwszy rzut oka trudne do rozpoznania – znikają w mglistym obszarze granicznym, oddzielającym to, co zostaje wyodrębnione z rzeczywistości i określone jako sztuka. [P. Bernatowicz, [w:] M. Kurak, Sag mir wo die blumen sind, s.17.] W instalacji Bądź sprytny umieścił na lawecie samochodu przystanek autobusowy, który na czas trwania Festiwalu Sztuki Publicznej stał się częścią warszawskiej komunikacji miejskiej. Wsiadając na ruchomą platformę, można było zaoszczędzić sporo czasu i załatwić jeszcze więcej rzeczy, ograniczyć oczekiwanie do minimum, zamienić refleksję nad jakością życia na szaleńczy bieg. W pracy Pasożyt – wersja demokratyczna w przestrzeni galerii Kurak wyodrębnił dwie równoległe sfery: jedną pustą dostępną dla widza, wciąż czekającą na artystów z poza zastanego porządku i drugą, w której porusza się pasożyt-twórca żyjący na koszt instytucji. W ten sposób padały pytania o zasadność funkcjonowania galerii współpracujących jedynie z artystami z zamkniętej listy mainstreamu oraz o faktyczną możliwość przetrwania twórcy pozbawianego opieki instytucjonalnej.

Dalszy ciąg artykułu znajdziesz na stronach Repozytorium: Czytaj dalej