Stanisław Vincenz jako polski George Orwell

Myliłby się ten, który twierdziłby, że George Orwell jako pierwszy w Folwarku zwierzęcym opisał struktury totalitaryzmu. Przed nim zrobił to Stanisław Vincenz w Syrojidach. W opowieści polskiego pisarza zawarta jest także bogata symbolika muzyki.
Ryszard Wagner przekonywał, że muzyka jest początkiem i końcem wszelkiej mowy. Idąc tym tokiem, można by rzec, że muzyka jest swoistą antytezę Wieży Babel. Tworząc coś na wzór kodu, dającego się odczytać w obrębie każdej kultury, posiada moc jednoczenia.  Podobnego zdania był, jak się zdaje, Stanisław Vincenz. Muzyka w jego twórczości zajmuje specyficzne miejsce. Spełnia funkcję wychowawcze. Staje się symbolem więzi człowieka z Bogiem, wreszcie – samego zbawienia. Przyznając muzyce prymat nad istnieniem wszechrzeczy, Vincenz czyni z niej także pomost między kulturami. Klarowne przykłady na takie traktowanie muzyki odnajdziemy w Vincenzowskiej opowieści o Syrojidach, zamieszczonej w Barwinkowym wianku, ostatniej części huculskiej tetralogii Na wysokiej połoninie.Centralnym motywem  tej,  parabolicznej w swej strukturze, narracji jest motyw fłojery. Mamy z nim do czynienia już w pierwszych słowach prologu 6:

Fłojera grała pierwsza. [Pisze Vincenz] .
Nie było takiej muzyki na świecie, z zasmolonego patyka – świat leśny wstawał.
(…)I dalej siały się z fłojery drzewa. Jedno za drugim, jedno obok drugiego. Dudniły,
mozoliły się w mrokach ziemi korzeniami prężnymi. Strzeliście płynęły ku niebu  drzewa-dźwięki. 
(S. s.365.)
O symbolice fłojery w Syrojidach więcej w artykule Słowiańska Atlantyda w zakładce VINCENZ

Leave a Reply

Your email address will not be published.

I accept the Privacy Policy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.