„Polacy nie gęsi…” swoje filmy mają

Fredrikstad to ponad 70-tysięczne miasto leżące w regionie Østfold w Norwegii. Godzina jazdy samochodem dzieli je od Oslo. W tym roku po raz pierwszy oba te miejsce połączy nietypowa „sprawa” – Polskie Dni Filmowe. 17 września zapraszamy do klubu Cosmopolite Scene w Oslo na koncert wybitnych jazzmanów oraz film. Edycja we Fredrikstad wystartuje 14 i potrwa do 22 października. Będzie się działo: pokazy filmowe, spotkania z reżyserami, rozmowy o polsko-norweskiej współpracy na polu kultury i biznesu, wystawa, koncert, warsztaty, happening z udziałem widowni!!!

Magdalena Tutka – Gwóźdź – fotoreportaż z Polske filmdager 2016, fot. ze zbiorów festiwalu

Już czwarty rok z rzędu inicjatorka Polske filmdager – Magdalena Tutka-Gwóźdź przyczynia się nie tylko do promocji konkretnych miejsc, środowisk czy grup etnicznych, ale przede wszystkim niezwykle istotnej idei. Podstawowym celem festiwalu jest bowiem pogłębienie obrazu Polaka i polskości w Norwegii. Choć na ogół Skandynawowie przyjmują naszego rodaka całkiem dobrze, to dla wielu pozostaje on wciąż stereotypowym „Kowalskim” odartym z tożsamości kulturowej. Taki „Kowalski” jest najczęściej pracownikiem fizycznym, budowlańcem, zabierającym pracę i benefity. W tym kontekście „polskość” oznacza: bycie głośnym, pracę na czarno, problemy z komunikacją językową, czasem polską kiełbasę oraz wódkę, zaprawioną całkowitym brakiem autoironii. Niektórzy wspominają „Polskiego Papieża”, Lecha Wałęsę. Coraz częściej słychać również o polskich atrakcjach: udanym weekendowym “shoppingu” Norwegów oraz wizytach w tanich restauracjach podczas “wypadów” rekreacyjnych. Norwescy przedsiębiorcy z jednej strony doceniają naszą pracowitość, z drugiej ubolewają, że zatrudniając Polaków narażają się często swoim rodakom. Statystyczny Norweg nie wie o nas raczej zbyt wiele. A czemu by nie potraktować tego jako wyzwania, któremu czas sprostać? Przecież to od nas samych w dużym stopniu zależy jak nas widzą, co o nas mówią i piszą! Inicjatywa taka, jak Polskie Dni Filmowe we Fredrikstad i Oslo, zmienia świadomość zarówno Norwegów, jak i Polaków. Otwiera wzajemne przestrzenie ciekawości oraz dialogu, łamiąc zatwardziałe stereotypy. Polska okazuje się być krajem, z którego przyjeżdżają nie tylko pracownicy nieintegrujący się z miejscową ludnością. Polska to nie tylko miejsce ucieczki przed islamizacją. Polska jest krajem posiadającym wysoką kulturę: sztukę, film, muzykę, literaturę! Nic dziwnego, że łódzką „filmówką” interesuje się coraz więcej studentów z Norwegii. Jesteśmy w tym po prostu dobrzy i Norwedzy to wiedzą.
Z rozmowy z Magdaleną Tutką-Gwóźdź, dyrektorką festiwalu, dowiadujemy się, że Polske filmdager są doceniane. Ich wkład w zmianę wizerunku Polaka na emigracji dostrzegają znaczące norweskie instytucje – takie, jak na przykład: Fundacja Fritt Ord, Norweski Instytut Filmowy czy Norweska Rada Kulturowa – oferując swoje wsparcie. To wyraźny znak, że podobne projekty są w Norwegii mile widziane. Cegiełkę dokłada również Ambasada Polski w Norwegii.

Przed norweskojęzycznym pokazem “Podwójnego życia Weroniki” K. Kieślowskiego we Fredrikstad kino 2016, fot. ze zbiorów festiwalu

M.T-G.: Całe wydarzenie od samego początku było dwujęzyczne. Specjalnie na okazję Polske filmdager przygotowujemy norweskie napisy do filmów, prowadzimy dwujęzyczne spotkania z artystami, warsztaty familijne, kampanie reklamowe. Zapraszamy wszystkich do integracji, ale w formie równouprawnionego dialogu. Wiemy, jak samotne bywa „podwójne życie” na obczyźnie. To dotyczy wszystkich imigrantów. Chcemy o tym głośno mówić między innymi poprzez sztukę.
J.G.: Tegoroczna edycja festiwalu jest wyjątkowa i to z kilku powodów. Po pierwsze: poszerzyła swój zasięg o stolicę. To w Oslo odbędzie się inicjalny pokaz filmowy?
M.T-G.: Nie tylko pokaz! W Cosmopolite Scene (według rankingu z roku 2017 – najlepszym klubie jazzowym w Norwegii) rozpoczynamy od koncertu jazzowego znakomitych muzyków. „Maciej Obara International Quartet” zagra utwory niezapomnianego Krzysztofa Komedy. Tuż przed koncertem, tego samego dnia, pokażemy film “Niewinni czarodzieje” .
J.G.: Od 14 października festiwal przenosi się do Fredrikstad kino – 15-krotnego zdobywcy tytułu “Najlepszego kina Norwegii”, by tam przyłączyć się do świętowania 450-lecia miasta. Dodajmy, że Fredrikstad kino od samego początku (tj. od 2014) wspiera Polskie Dni Filmowe.
M.T-G.: No tak, to prawda. 14 października to data oficjalnego otwarcia Polske filmdager z wernisażem wystawy “Zapis pamięci” Jagody Horajskiej oraz happeningiem – „Być jak Roald Amundsen”. Na 15 października przygotowaliśmy dwa wydarzenia: „Pompony dla Fredrikstad” oraz wyjątkowy koncert w Glemmen kirke. 21-22 października zapraszamy na serię pokazów filmowych, rozmów z reżyserami oraz na warsztaty plastyczne dla dzieci. Zachęcamy do wspólnej zabawy! Wejściówki na wszystkie imprezy we Fredrikstad są za darmo. Już niebawem na naszej stronie facebookowej opublikujemy też pełny repertuar. Szukajcie nas tam pod nazwą Polske filmdager.
J.G.: Widać, że na uczestników Polskich Dni Filmowych czeka moc atrakcji. Ale nie tylko Polacy biorą udział w tym wydarzeniu. Początkowa idea festiwalu zdaje się ewoluować w stronę zmiany wizerunku imigranta jako takiego. Polske filmdager stają się polem dialogu międzykulturowego.
M.T-G.: Także areną współpracy międzyśrodowiskowej i międzynarodowej. Pomagają nam wolontariusze pochodzący z wielu krajów, wspierają aktywnie norwescy partnerzy i instytucje. Pozostaje jedynie działać dalej!
J.G.: Jakieś ciekawe plany na przyszłość?
M.T-G.: Przed nami perspektywa współorganizowania debaty, poświęconej tematowi współpracy Polski i Norwegii. Inicjatorem tego projektu jest pan Bengt-Morten Wenstøb, któremu zależy na promocji pozytywnego obrazu nowoczesnej Polski. Ten aspekt jest także nam bardzo bliski.
J.G.: Polskie Dni Filmowe we Fredrikstad i w Oslo już od września. Bądźcie gotowi!!!


Reportaż ukazał się  oryginalnie w Magazynie Polish Connation nr 2(21) Lipiec-Grudzień 2017