Szkic o poezji Herberta

Tekst ukazał się drukiem pod tytułem Słów kilka na marginesie wierszy Zbigniewa Herberta 20 czerwca 2010
w “Literat Krakowski”

O figurze wcielenia
w Rozmyślaniach
Pana Cogito o odkupieniu
i Siódmym aniele

 Zbigniew Herbert, fotografia z 1955 roku zrobiona na warszawskich Jelonkach przez prof. Andrzeja Walickiego (za uprzejmą zgodą Autora) Źródło: http://www.polskieradio.pl/8/195/Artykul/898999,Zbigniew-Herbert-chcial-byc-aktorem


Zbigniew Herbert, fotografia z 1955 roku zrobiona na warszawskich Jelonkach przez prof. Andrzeja Walickiego (za uprzejmą zgodą Autora)

Jedna z legend żydowskich[1]  mówi o tym, jak rozeszła się w niebie wieść, że Bóg chce stworzyć człowieka. Zapanował chaos wśród zastępów. Zatrwożeni  aniołowie zjawiali się przed tronem Najwyższego, aby odwieść Go od tego zamiaru. Widzieli bowiem zagrożenie w niedoskonałości nowej istoty. Aż wreszcie przyleciał najmłodszy z serafinów- Rachmim, zwany Miłosierdzie i tak rzekł: Ojcze nasz w niebiesiech, niech się stanie Twa wola, stwórz człowieka podług obrazu Twego! Niech będzie odbiciem Twojej dobroci i miłości. Ulepiony z prochu ziemi będzie on tworem niedoskonałym i skłonnym do złego. Ziemia przyciągnie go do siebie, więc z trudem wzniesie się do wyżyn ideału. Lecz gdy namiętności zaślepią jego wzrok (…) sprowadzę go na drogę prawdy.(…) Serce jego zmiękczę.(…) pozna, żeś Ty Najdobrotliwszy i naśladując Ciebie będzie kroczył drogami prawdy, zgody i miłości. (…)[2] Bóg wysłuchawszy Rachmima, postanowił skłonić się do jego prośby i tak powstał człowiek .

Analogiczny obraz natury ludzkiej da się zauważyć w twórczości Zbigniewa Herberta. Najczęściej wyłania się wizja człowieka poszukującego. Dla poety motywem naczelnym jest relacja Boga ze swoim stworzeniem. A nawet sama Jego myśl, słowo, które stało się praprzyczyną, słowo – klucz – wcielenie. Bo dzięki zespoleniu cząstek prochu ziemskiego i pierwiastka niebieskiego ziścił się Boski Zamysł. Najistotniejsze wydarzenie w historii ludzkości to jednak  wyzwolenie człowieka od śmierci wiecznej. Dokonało się  ono dzięki ofierze Syna Bożego.

Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu zawierają głęboki sens teologiczny. Trudno odczytać je nie sięgając do paradygmatów chrześcijańskich. Tam odnajdziemy myśl, iż Bóg, uniżywszy Chrystusa do rangi człowieka, tak naprawdę wywyższył Go. Na tym tle utwór Herberta nabiera znaczenia kerygmatycznego.[3] Można poprzestać na odczytaniu go w sposób dosłowny. Powiedzieć, że autor zarzuca Bogu, że nie powinien przysyłać Chrystusa na ziemię, bo [4]:

     zbyt wielu widział
       przybite dłonie syna
    jego zwykłą skórę

Ale czy ta  interpretacja nie wyda się niepełna? Wystarczy wychwycić element ironii, a w Rozmyślaniach wyklaruje się coś więcej, niż obraz występnej natury człowieka.. Dalej  pisze Herbert:

zbyt wiele nozdrzy
chłonęło z lubością
  zapach jego strachu
nie wolno schodzić
nisko
bratać się krwią

W kanonie chrześcijaństwa  zbawienie następuje bez względu na nasze uczynki, ale dzięki krwi Chrystusa.[5] Kenoza  niesie określone następstwa – odpuszczenie grzechów. Czy więc w wierszu mamy do czynienia z  tak wielkim miłosierdziem, iż przeradza się w apokatastazę ? [6] Teraz wszyscy jesteśmy odkupieni? Może to jednak wątpienie w sens ofiary? W Biblii czytamy, że obietnica zbawienia jest realizowana dopiero poprzez dar łaski. Wobec tego pojawia się następna kwestia. Czy człowiek Herberta posiadł ów dar? Podążając śladami Pana Cogito docieramy do … św. Tomasza.[7] W Rozmyślaniach zauważymy prawdy, które wymykają się rozumowi, dopiero objawienie może je zmaterializować. Problemem nadrzędnym okazuje się być nie sama  istota  odkupienia,  lecz pytanie o granice ludzkiego poznania.  Osobną sprawą jest próba odtworzenia myśli historiozoficznej samego poety. To już temat na kolejny szkic, bo przecież zaświaty Herberta nie mają wiele wspólnego z biblijną wizją: Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego malarze przewyższają już prawie niebieskich.[8] A i samemu człowiekowi nie bardzo uśmiecha się życie w raju ( wiersz Żeby tylko nie anioł).  Królestwo niebieskie to raczej przetworzenie archetypu Pól Elizejskich.

Przyjrzyjmy się innemu wierszowi Herberta – Siódmy anioł.[9] I tu kluczem do interpretacji zdaje się być motyw wcielenia. Władysław Panas w malaku, nazwanym  Szemkel,  rozpoznał postać Boga.[10] Nie sposób temu zaprzeczyć. Znając dwa podstawowe terminy o hebrajskim brzmieniu – pierwszy elna określenie Boga i drugi – szem, oznaczający imię,  łatwo zorientujemy się , że  Szemkel – to Imię Boga. Panas dookreśla dalej Twoim imieniem jest Bóg. Ale i bez znajomości języka świętych ksiąg możemy odczytać istnienie Stwórcy. Choć na pierwszy rzut oka nic na to nie wskazuje. Szemkel po wielokroć udowadnia swoje jestestwo[11], podczas gdy inni aniołowie trwanie w ustalonych konwencjach. Dzieje się tak, ponieważ zastępy niebieskie rozporządzają jedynie teraźniejszością – istotą „czasu rajskiego”, zaś siódmy anioł ma w sobie coś z Absolutu, o którym pisali filozofowie.[12] Zawsze święty, niezmienny-„nie jest taki jak inni.” Niezależny od niczego innego, jest niepomiernie dobry ”choć wielokrotnie karany za przemyt grzeszników.” Istniejący i prawdziwy sam z siebie, więc może „nic nie cenić swojej godności”. Jakby mówił <<Jestem który Jestem.>>, powtarzając słowa objawione Mojżeszowi.[13]

Wydawałoby się, że Szemkel nie ma także nic wspólnego z siódmym „ mężem bożym” ,o którym czytamy w Biblii. Ale czy rzeczywiście? ”Lecz w dniach, kiedy siódmy anioł się odezwie i zacznie trąbić, dokona się tajemnica Boża, jak to zwiastował sługom swoim i prorokom”[14] – podaje Pismo Święte. U Herberta także anioł to medium boskiej tajemnicy. Jest początkiem -Wszystkiego – Miłosierdziem  – czystym duchem żydowskim – Rachmimem – daje kolejną szanse  grzesznikom, oraz końcem wszystkiego – posłańcem, zwiastującym apokalipsę „między otchłanią a niebem jego tupot nieustanny”. Jest zatem Alfą i Omegą .Tyle znaczeń w imieniu Szemkel. I jeszcze odmienność. Rysa na doskonałości.

Pozostali aniołowie to byty stworzone. Noszą piętno ograniczenia. Jako istoty niebieskie są wprawdzie nieśmiertelni, podlegają jednak ruchowi, a więc zmienności.[15] Ich egzystencja uzależniona jest od Boga, dlatego tak silnie przywiązują się do nadanych ról: Gabriel to „podpora tronu”, Rafael- „ stroiciel chórów”, Azrael – „kierowca planet” itd. Nie są także wolni od popełniania błędów. W skłonności tej tkwi niewłaściwy stosunek do inności Szemkela. Żywią niechęć do jego autonomicznego postępowania, gdyż  zmyla ich  nerwowość, czyny karalne i czerń. Herbertowskie zastępy  zdają się być pozbawione daru intuicyjnego poznania. [16] Nie mogą dostrzec Boga. Poeta przewrotnie urzeczywistnił Go, zespalając elementy nadprzyrodzone i ludzkie w jednej postaci anioła. W ten sposób  położył akcent na nierozerwalną więź, łączącą Stwórcę z człowiekiem. Herbert przekonuje za Akwinatą, że stojąc wobec bezmiaru Pierwszego Bytu oraz Jego odmienności istnienia, doświadczamy czegoś, co  przekracza wszelką miarę[17].

Autorowi Siódmego anioła nieco groteskowa wydaje się nieadekwatność naszych wyobrażeń względem rzeczywistości, wyobrażeń, podkreślmy, silnie utrwalonych w kulturze. W wierszu czytamy :

(…)

malarze bizantyńscy
kiedy malują siedmiu
odtwarzają Szemkela
podobnego do tamtych 

sądzą bowiem
że popadliby w herezję
gdyby namalowali go
takim jak jest
czarny nerwowy
w starej wyleniałej aureoli[18]

Podobną prawidłowość zauważymy również w Rozmyślaniach Pana Cogito o odkupieniu. Poeta pisze:
                                                                        (…)
                                                                   lepiej było królować
                                                                   w barokowym pałacu z marmurowych chmur
                                                                   na tronie przerażenia
                                                                   z berłem śmierci[19]

 

Oba wiersze łączy coś jeszcze. Jest to sposób obrazowania. Zbigniew Herbert podejmuje specyficzną grę z czytelnikiem,  wykorzystując do tego celu ironię.  Nie powinien przysyłać syna – powiada Pan Cogito w Rozmyślaniach. A jeśli to drwina z nierozumnego człowieka? Nie inaczej sprawa wygląda wSiódmym aniele: „Szemkel Szemkel //-sarkają aniołowie// dlaczego nie jesteś doskonały.Brzmi to jak napominanie niesfornego dziecka. Tymczasem zastępy anielskie zachowują się, jakby same nie dorosły do miłosierdzia siódmego anioła. Do jego uwielbienia rzeczy małych, do zrozumienia. Bo czy w ich mocy jest ogarnąć boskie plany?

Ciekawa jest sama etymologia słowa sarkazm.[20] Wywodzi się z greckiego sarkasmos , co można tłumaczyć jako „przygryzam wargi z wściekłości”. Z definicją sarkazmu wiąże się wiele kontrowersji terminologicznych. Niejednokrotnie sarkazm jest ściśle kojarzony – czasem utożsamiany – z ironią. Ale o ile ironia w pewnych sytuacjach może być wyrazem życzliwości, o tyle wypowiedzi sarkastyczne obciążone są negatywnym ładunkiem emocjonalnym. Łączą się  ze zjadliwością , a nawet uszczypliwością. Zatem można by rzec, że w zachowaniu czystych duchów Herberta pobrzmiewa nuta goryczy. Czytając Biblię  zauważymy, że aniołowie noszą w sobie obraz Boga, niemniej jego pełnia właściwa jest jedynie człowiekowi[21]. Czyżby „niebiańscy apologeci” zazdrościli Szemkelowi jego bliskości z człowiekiem?  Stąd brałby się szyderczy zarzut o brak doskonałości.

Powróćmy jednak do figury wcielenia. W wierszach twórcy Pana Cogito Bóg może się „wczłowieczyć”, natomiast człowiek się nie „wbóstwia”, nie przyjmuje ciała boskiego (np.. Przesłuchanie anioła i  Byle nie anioł). Poeta w Siódmym aniele stawia nawet tezę, że to, co ludzkie staje się lepsze. Zauważmy jednak, że tak na prawdę wysławiane jest dobro i miłosierdzie, czyli w istocie wartości boskie. U Herberta realizuje się także wcielenie, które na pozór ma inną proweniencję. Bo oto na naszych oczach bogowie greccy zstępują z Olimpu i przybierając ciało współczesnego człowieka, borykają się z codziennością. Ten osobliwy dialog  starożytności z judeo -chrześcijaństwem jest poszukiwaniem tożsamości, podróżą w głąb kultury i tradycji.

 


Zdjęcie Z. Herberta: Źródło: http://www.polskieradio.pl/8/195/Artykul/898999,Zbigniew-Herbert-chcial-byc-aktorem


Przypisy
[1] Szem-Tob, Złota legenda żydowska,  red.i oprac. edyt. A. Żmuda,  Warszawa- Rzeszów 2004, s.7
[2] j.w., s.8
[3] M. Maciejewski, Literatura w świetle kerygmatu, Lublin 1991, s.5-21. Autor przywołuje między innymi słowa Ryszarda Przybylskiego , który w artykule Współczesny humanista wobec antropologii chrześcijańskiej zauważył, że literatura jest kerygmatem. „Kerygma znaczy tyle, co ogłoszenie, głoszenie, wezwanie, proklamacja, a nawet przestrzeganie zapowiedzi”. Badanie literatury czy jej udostępnianie przez krytykę literacką byłoby – jego zdaniem – swoistym „uzupełnieniem i rozszerzeniem” kerygmatu literatury, z tym, że ów proces pośrednictwa musi być powodowany miłością  „Kerygmat literatury” Przybylskiego jest pojęciem analogicznym i zakłada oczywiście kerygmat apostolski, owo Słowo zbawienia, które Ojcowie Kościoła utożsamiali z nasieniem Ducha Świętego, było ono bowiem tym samym Słowem Boga, które w Maryi poczęło Jezusa, stając się ciałem. A zatem nas bardziej będzie interesował proces wchodzenia człowieka w Słowo Boga, w tym wypadku tego człowieka, który jest kreowany przez słowo literackie.” Kerygmat literatury” o tyle jest więc kerygmatem, o ile „ciało” literatury powraca w Słowo odwieczne.”
[4]Z. Herbert, Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu, [w tegoż:] Wybór wierszy, Warszawa 1983, s.183

[5] Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, nowy przekł. z j. hebr. i grec. oprac. przez Komisje przekładu Pisma Świętego., Warszawa 1996, I Piotra 1,18.19
[6] Idea powszechnego zbawienia bliska jest także chasydom. Przywrócenie całego stworzenia do jedności z Bogiem to myśl charakterystyczna dla wczesnego chrześcijaństwa ( potępiona potem przez Kościół: pisma Orygenesa, Teodora z Mopsuestii , św. Grzegorza z Nysy). Również obecnie Kościół nie wyklucza takiej możliwości. Por. W. Hryniewicz: Apokatastaza. II.W teologii., [w:] Encyklopedia katolicka.,t.1., Lublin 1973
[7] W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, Warszawa 1983, t. I, s.214- 223
[8] Z. Herbert, Co myśli Pan Cogito o piekle, [w tegoż:] 89 wierszy, Warszawa 2001, s.137
[9] j.w., Siódmy anioł, [w tegoż:] 89 wierszy, Warszawa 2001, s. 59
[10] W. Panas, Tajemnica siódmego anioła. Cztery interpretacje., Lublin 2005,s.7-26
[11] Poprzez działanie, czy choćby ze wzgląd na użycie przez Herberta czasownika –być. [Patrz :W. Panas, j.w],
[12] W. Tatarkiewicz , j.w., s.173
[13] Biblia, dz.cyt. Wj 3, 14
[14] j.w., Obj.10.7
[15] O malakach pisał św. Augustyn w 15 roz. XII k. O państwie Bożym, Warszawa 1977: “Skoro czas przebiega dzięki temu, iż coś podlega zmianom, dlatego nie może być współwieczny niezmienialnej wieczności. I dzięki temu nawet jeśli nieśmiertelność aniołów nie przemija w czasie, i przeszłość nie jest dla nich tak jakby już jej nie było, ani przyszłość jakby jeszcze jej nie było, to jednak zachodzące w nich ruchy, dzięki którym momenty czasowe następują po sobie, przechodzą z tego, co przeszłe, ku temu, co przyszłe. I dlatego aniołowie  nie mogą być współwieczni Stwórcy, o którego <<ruchu>> nie należy mówić, że albo było w nim to, co już nie jest, albo że będzie to, co jeszcze nie jest”
[16] Patrz :W. Tatarkiewicz, s. s.214- 223. Św. Tomasz uważał, iż aniołowie to istoty pośrednie między Bogiem a człowiekiem. Mają też własności pośrednie. Nie poznają przez zmysły , jak człowiek, ani, na podobieństwo Boga,  z własnej natury,  lecz poznają przez iluminację.

[17] j.w
[18] Z. Herbert, Siódmy anioł, [w tegoż:] 89 wierszy, Warszawa 2001, s. 5
[19] j.w., Rozmyślania …, dz. cyt.
[20] zob. hasło: ironia [w:], Słownik terminów literackich, pod. red. Michała Głowińskiego, Gdański 2002
[21] Biblia, Mdr 13,5

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.